Poznaj #RzTŻ2021! Rozmowa z Hubertem Łęgowikiem!
Data dodania: 26 listopad 2020 r.

Poznaj #RzTŻ2021 to nowy cykl, w którym co tydzień będziemy przepytywać jednego z członków drużyny RzTŻ w sezonie 2021! Znajdziecie tu rozmowy zarówno z nowymi twarzami, jak i z zawodnikami, którzy reprezentowali barwy RzTŻ w jego debiutanckim sezonie 2020. Porozmawiamy również ze sztabem szkoleniowym. Cykl rozpoczyna najnowszy nabytek RzTŻ - Hubert ŁĘGOWIK!
 

Bartosz Komsta, RzTŻ: Za nami okres transferowy, w którym zdecydował się pan dołączyć do Rzeszowskiego Towarzystwa Żużlowego, za sprawą którego w tym sezonie żużel wrócił do stolicy Podkarpacia. Dlaczego wybrał pan właśnie ten klub?

Hubert Łęgowik: Wynikało to z kilku czynników. Potrzebowałem zmian, nowych wyzwań, nowego otoczenia, ponieważ za wolno się rozwijałem, mimo że w statystykach co sezon było nieco lepiej. Drugim czynnikiem była chęć startów na dłuższym torze niż ten opolski. Muszę więcej trenować na takich obiektach jak ten w Rzeszowie. Kolejnym powodem były kwestie sponsorskie. Miałem pełne wsparcie dotychczasowych sponsorów, ale dołączyło także do mnie kilka firm z Rzeszowa, za co bardzo dziękuję.

Jak wyglądały rozmowy z władzami RzTŻ-u? Która ze stron pierwsza nawiązała kontakt?

Po sezonie dostałem telefon z klubu, że są zainteresowani współpracą ze mną i umówiliśmy się na spotkanie. Prezesi opowiedzieli, jaką mają wizję rozwoju, co mogą mi zaoferować, na co mogę liczyć i powiem szczerze, że bardzo mnie to przekonało. Od razu wraz z moim menedżerem ustaliliśmy warunki kontraktu i zacząłem intensywnie przygotowywać się do sezonu.

Wspomniał pan o rzeszowskim torze, który zdaniem zawodników nie należy do najtrudniejszych, jednak nie każdy potrafi znaleźć odpowiednie dla niego ustawienia sprzętowe. Jakie ma pan wspomnienia z dotychczasowych występów przy Hetmańskiej?

Na rzeszowskim torze moje wyniki były różne: od bardzo dobrych zawodów, po słabsze. Ogólnie zawsze kiedy tu przyjeżdżam jestem spokojny, bo po prostu lubię ten tor i ten specyficzny klimat, jaki panuje w rzeszowskim parku maszyn. Tor, który był przygotowywany przez trenera Janusza Stachyrę, zawsze był atutem gospodarzy i myślę, że w przyszłym roku również tak będzie. Szybki, długi tor na pewno pozwoli mi poznać siebie od innej strony i podnieść mój poziom sportowy na takich torach.

Obserwując pana profile społecznościowe łatwo zauważyć, że okres jesienno-zimowy poświęcił pan na rozszerzenie bazy sponsorskiej i poprawę wizerunku marketingowego. Na nowym profilu na Instagramie niemalże codziennie przedstawia pan nowych sponsorów i partnerów. Czego to konsekwencja? Czy po dobrym sezonie 2020 zauważa pan większy odzew od sponsorów?

Bardzo się cieszę, że zostało to zauważone. Po sezonie 2020 postawiłem na współpracę z menedżerem, z którym zaczęliśmy budowę wszystkiego od nowa. Wiem, że aby być lepszym trzeba intensywnie działać na każdym polu. Zaczęliśmy od rozmów z dotychczasowymi sponsorami, którym przedstawiliśmy plan rozwoju na najbliższe lata. Dzięki ich większemu zaangażowaniu mogłem pozwolić sobie na sprzedaż dotychczasowej bazy i postawienie na nowy sprzęt. Do tego po podpisaniu kontraktu w Rzeszowie dołączyły do mnie nowe, lokalne firmy. Prowadzimy wiele rozmów i mam nadzieję, że grono moich sponsorów jeszcze się zwiększy. W dzisiejszych czasach bez odpowiedniego budżetu nie ma żużla.

Jak ocenia Pan skład RzTŻ-u na przyszły sezon? Czy miał pan okazję współpracować z kimś z duetu Janusz Stachyra - Michał Widera?

Uważam, że nasz skład jest bardzo dobry. Połączenie młodości z doświadczeniem i zadziornością na torze może nas doprowadzić daleko. Naszym celem jest awans do fazy play-off i zrobimy wszystko co w naszej mocy, żeby to osiągnąć. Z Samem Mastersem mamy świetne relacje nawiązane w Opolu. Z Dawidem Stachyrą znamy się od lat i on również zachęcał mnie, abym dołączył do Rzeszowa. Z Andriejem Karpowem jeździliśmy wspólnie w GKM-ie Grudziądz. Z resztą chłopaków też znamy się z różnych innych występów na torach, więc myślę, że będzie nam się dobrze wspólnie walczyło. Bardzo dobrze się znam z trenerem Stachyrą z czasów startów we Włókniarzu Częstochowa. Znam również Michała Widerę, którego uważam za profesjonalistę w swoim fachu. Sztab szkoleniowy na pewno będzie naszym mocnym punktem.

Czy podczas rozmów kontraktowych padł temat sprecyzowanego celu RzTŻ na przyszły sezon? Czy w klubie mówi się o awansie?

Naszym celem jest awans do fazy play-off. Nikt nie mówi o wygraniu całych rozgrywek, ponieważ to jest żużel i wszystko musi się idealnie zgrać, aby osiągnąć sukces. Będziemy walczyć najpierw o pierwszą czwórkę, następnie o finał, a jak tam dojdziemy, to rzecz jasna zawalczymy o awans. Wszystkie kluby chcą wygrywać, każdy chciałby awansować, ale to przypadnie tylko jednej drużynie z zawodnikami z najlepszą formą w 2021 roku.

Wspomniany szeroki skład został utworzony za relatywnie mniejsze pieniądze niż przed rokiem, a zarobki zawodników mają być głównie zależne od liczby zdobywanych punktów. Kwoty za podpis na kontrakcie miały być w Rzeszowie bardzo niskie. Co pan uważa o takiej metodzie rozliczania się z zawodnikami, biorąc pod uwagę, że w RzTŻ jest o wiele więcej zawodników niż miejsc w składzie?

Wszyscy mamy te same warunki i mamy stworzyć mocny monolit, który ma wygrywać mecze. Dzięki temu rozwiązaniu na pewno będziemy ze sobą współpracować i walczyć o wynik drużyny, a nie jednostki. Tak jak wspominałem wcześniej. Bez budżetu i bez sponsorów nie ma żużla, a szczególnie w warunkach drugoligowych. Mamy te same koszty za sprzęt co najlepsi, a jeździmy zgodnie z regulaminem za stawki, za które nie da się przygotować do sezonu czy kolejnego meczu, dlatego bardzo ważne jest zaplecze sponsorów. To już nie te czasy, kiedy w drugiej lidze można było nie inwestować i dobrze punktować.

Czy przejawiały się myśli, aby spróbować swoich sił ligę wyżej? Pojawiały się propozycje startów w eWinner 1. Lidze?

Zdecydowanie przed sezonem 2020 moim celem był awans lub przejście do I ligi. Pandemiczny sezon zweryfikował jednak moje plany i zrozumiałem, że aby tam wejść muszę zbudować bardzo mocną bazę sprzętową, sponsorską i przede wszystkim więcej jeździć. Rozmawiałem z trzema klubami i były szanse, żeby dostać się tam jako zawodnik oczekujący, ale to mija się z celem, dlatego postanowiłem zostać i jeździć w drugiej lidze.

Kto zadba o pana sprzęt w sezonie 2021? Jak duża będzie wspomniana przez pana nowa baza sprzętowa po tegorocznej rewolucji?

Rewolucja już nastąpiła, ponieważ sprzedałem cały dotychczasowy sprzęt. Buduję trzy nowe motocykle oraz zamierzam mieć w bazie cztery silniki. Będę współpracować z nowymi tunerami i mocno wierzę, że przyniesie to oczekiwane zmiany na lepsze. W tym roku za dużo męczyłem się z dopasowaniem silników.

Wczoraj pochwalił się pan podpisaniem umowy w Szwecji. Jak będzie to wyglądało ze strony logistycznej? Czy poza tymi dwoma ligami planuje pan jeszcze dodatkowe występy? 

Dołączyłem do zespołu ze Småland, gdzie będę mieć okazje do kolejnych, mam nadzieję regularnych startów. Zawody będą we wtorki i środy, dlatego spokojnie dojadę na treningi i mecze w Polsce. Na ten moment nie szukam więcej klubów, choć nie wykluczam występów w pojedynczych indywidualnych turniejach, jeżeli warunki pandemii pozwolą na rozegranie takich. Chcę się skupić głównie na startach w Rzeszowie i Gislaved. Nie ukrywam, że bardzo się cieszę ze szwedzkiego kontraktu, bo potrzebuję znacząco więcej jazdy. Jeden trening i jeden mecz w tygodniu to dla mnie za mało, by wejść na wyższy poziom.

Obserwuje pan wydarzenia wokół Włókniarza? Śledzi pan wyniki swojego macierzystego klubu? Jak pan ocenia zbudowany skład w kontekście przyszłego sezonu?

Oczywiście, że tak. Jest to drużyna bardzo bliska mojemu sercu, ponieważ tam się wychowałem. Bardzo mocno trzymam kciuki za Włókniarz. Skład wygląda bardzo dobrze. Myślę, że ta drużyna będzie walczyć o najwyższe cele, czego z całego serca im życzę.

Zatem pozostaje życzyć skutecznej jazdy i satysfakcji z przyszłorocznych wyników.

Dziękuję, oby tak było. Chciałbym również bardzo podziękować wszystkim moim kibicom, którzy zawsze mnie dopingują i wspierają. Cieszę się, że aktywnie interesują się, co u mnie słychać, dlatego też zapraszam do śledzenia moich nowych profili społecznościowych, gdzie można zobaczyć moje przygotowania do kolejnego sezonu.

 

 

źródło: WP SportoweFakty, Bartosz Komsta